Hot dogi i milkshake’i – zabójcze połączenie

Disco vanilla shake

Kinder bueno, tęczowe lizaki, wylewająca się czekolada, karmel, sos truskawkowy… ! Dla miłośnika słodyczy to raj na ziemi 🙂 Ja właśnie należę do miłośników słodkości i chciałabym Wam przedstawić moje ostatnie słodyczowe odkrycie. Zapraszam do świata kolorowych, słodkich i spektakularnych milkshake’ów!

Hot dog i milkshake – połączenie idealne

Jak to się wszystko zaczęło

Moja przygoda z milkshake’ami zaczęła się niedawno, kiedy to planując wycieczkę do Amsterdamu natknęłam się na knajpkę – Bulls and Dogs – serwującą hotdogi i … niewyobrażalne milkshaki. Wygląd tych magicznych napojów totalnie mnie powalił, więc nie omieszkałam zaznaczyć na mapie tego konkretnego punktu i go odwiedzić. Kilka miesięcy później, kiedy wyjazd doszedł do skutku i znalazłam się wraz z mężem w naszym ukochanym mieście, pierwszy obiad musieliśmy zjeść właśnie tam!

Hotdogi

Restauracja (a raczej większy bar) mieścił maksymalnie 20 osób i znajdował się przy jednej z głównych ulic w dzielnicy de Pijp. Z zewnątrz lokal nie powalał, wyglądał zwyczajnie. Pewnie nawet nie zwrócilibyście na niego uwagi. Jednak ja wiedziałam, że to mój kolejny cel ku terapii słodyczowej i oczywiście weszliśmy do środka 🙂 Co nas kompletnie zdziwiło to plastikowe, przeźroczyste pasy zawieszone zaraz za drzwiami wejściowymi, które z założenia miejsca, w którym się znaleźliśmy, miały przypominać wejście do rzeźnika. Ten element, według informacji zamieszczonej w menu, odnosił się do kiełbasek, które serwują we wspomnianych hotdogach. I teraz uwaga – hotdogi również robiły wrażenie – świeża bułka, a raczej minibagietka (jakiej nie jadłam nigdy dotąd w hotdogu), genialne połączenie dodatków i oczywiście możliwość wyboru mięsa!

Po długim studiowaniu menu dokonaliśmy wyboru… I wybraliśmy… a zresztą sami zobaczcie 🙂

Hotdog

Hotdog

Hot dog

Rozpływająca się w ustach kiełbaska, chrupiąca minibagietka, idealnie dobrany sos oraz ulubione dodatki sprawiły, że to co widzieliśmy uprzednio na obrazku stało się rzeczywistością! To było niesamowite doznanie smakowe!

Napój bogów, czyli milkshake

Jako, że jestem (jak już wspomniałam) uzależniona od słodyczy, nie mogło się obyć bez deseru 🙂 Pomimo, że hotdog był bardzo syty, stwierdziłam, że bez problemu będę w stanie pochłonąć napój bogów, czyli olbrzymiego, kolorowego i słodkiego milkshake’a.

Dokonałam więc wyboru i zamówiłam Disco Vanilla Shake’a.

Disco Vanilla Milkshake

 

To co widzicie powyżej to prawdziwe cudo, które tak jak wyglądało, tak smakowało 😀  Shake był jednocześnie bardzo słodki – mowa o dodatkach wokół bitej śmietany, jak też bardzo stonowany smakowo, co sprawiało, że w połączeniu z dodatkami wszystko tworzyło idealną całość. Shake, którego tutaj widzicie to akurat shake waniliowy, a dodatki to mini marshmallow oraz lizak cytrynowy, z boku shake obłożony był kolorowymi cukiereczkami, polane sosem pomarańczowym. Wyobraźcie sobie, jak dyskotekowo to smakowało!

Oczywiście na jednym razie się nie skończyło… Ostatni dzień naszej wycieczki minął również pod hasłem „Bulls and Dogs„:D Mówi się, że „historia lubi się powtarzać„, i w tym przypadku to się sprawdziło 😉 Najpierw zamówiliśmy po hotdogu, a to jak już wspomniałam było niesamowite doznanie smakowe. Jednak ja czekałam na TEN moment, w którym będę mogła znów spróbować wystrzałowego napoju!

I stało się, dokonałam wyboru i tym razem zamówiłam… shake’a truskawkowego. Zresztą sami zobaczcie 🙂

Strawberry milkshake

Tak, to także nie jest sen! To prawdziwe, namacalne cudo z watą cukrową, bitą śmietaną, lizakiem owocowym i kolorowymi kamyczkami. A wszystko polane było sosem truskawkowym. Nie za słodki shake truskawkowy sprawiał, że całość idealnie ze sobą współgrała. Coś fantastycznego!

Ale niestety tutaj moja przygoda z shake’ami dobiegła końca… Jednak nikt nie powiedział, że takiego cuda nie można dokonać samemu w domu 🙂 Ja się do tego zamierzam, i mam nadzieję, że już wkrótce zobaczycie moje własne shake’i na tym blogu!

 

Dodaj komentarz